Dzień Pamięci o. Slavko Barbaricia w Medziugoriu

„Raduję się z wami i pragnę wam powiedzieć, że wasz brat Slavko narodził się w niebie i oręduje za wami”. Tak mocno rozbrzmiały słowa Królowej Pokoju zaledwie dzień po śmierci o. Slavko Barbaricia, a 25 lat po jego śmierci słowa o. Slavko wciąż mocno rozbrzmiewają w Medziugoriu. Nie minęło nawet ćwierć wieku od jego śmierci, nie został zapomniany ani przez parafian, ani przez pielgrzymów, którzy dziś, w 25. rocznicę jego śmierci przeszli pieszo od jego domu rodzinnego w Dragićinie do jego grobu w Medziugoriu.
„W tym roku około 60 z nas wyruszyło z Dragićiny do grobu. Z roku na rok jest nas coraz więcej. Chcemy, aby to stało się tradycją. Marsz modlitewny odbył się w duchu o. Slavko, w modlitwie, śpiewie i refleksji. W tym roku sporo naszych małych dzieci wyruszyło z nami. Dziękuję Bogu i mam nadzieję, że przekażemy im Jego przesłanie i miłość, jaką żywił do wszystkich, a zwłaszcza do najmłodszych” – powiedziała Lucija Bajkuša, jedna z uczestniczek tego marszu, siostrzenica o. Slavko Barbaricia.
O. Slavko zmarł na Križevacu po odprawieniu drogi krzyżowej, dlatego tradycyjnie tego dnia odprawiono drogę krzyżową na Križevacu, której przewodniczył o. Marin Mikulić, wikariusz parafii Medziugorie.
Program Dnia Pamięci o. Slavko Barbarića był kontynuowany w kościele parafialnym św. Jakuba w Medziugoriu, gdzie różaniec o godz. 17:00 prowadził o. Karlo Lovrić, a Mszy św., koncelebrowanej przez 47 kapłanów przewodniczył o. Jozo Grbeš, prowincjał Prowincji Franciszkańskiej w Hercegowinie.
W wypełnionej po brzegi sali św. Jana Pawła II odbył się Wieczór Świadectw i Rozmów o o. Slavko, w którym uczestniczyli: o. Jozo Grbeš, o. Ivan Dugandžić, o. Svetozar Kraljević, o. Marinko Šakota i Milona von Habsburg.
Na początku wyświetlono krótki film z najważniejszymi informacjami biograficznymi o o. Slavko Barbariciu.
„Ktoś przyszedł do domu i powiedział, że o. Slavko źle się czuje i że jeden z nas, kapłanów powinien pójść na górę. Poszedłem do kościoła, wziąłem olej święty i ruszyłem… Pobiegłem i przy czwartej stacji spotkałem grupę ludzi… Kiedy dotarłem, on już nie żył, namaściłem go i pomyślałem: „Tak umierają sprawiedliwi Boży” – powiedział o. Svetozar Kraljević, wspominając tamten dzień.
O. Marinko Šakota podkreślił, że grób o. Slavko stał się miejscem modlitwy.
„Tysiące podpisów napłynęło z Włoch i Niemiec, aby rozpocząć proces beatyfikacyjny o. Slavko Barbaricia, a teraz do nas należy zainicjowanie tego, co powiedziała o nim Matka Boża” – powiedział o. Marinko, a o. Ivan Dugandžić, który mieszkał z o. Slavko Barbariciem, mówiąc o proroczym charakterze o. Slavko, powiedział, że nic dziwnego, że jego grób wciąż jest licznie odwiedzany przez pielgrzymów z całego świata, którzy zwracają się do niego w swoich potrzebach.
„Mam szczerą nadzieję, że w kolejną okrągłą rocznicę śmierci o. Slavko będziemy świadkami rozpoczęcia procesu beatyfikacyjnego. Zasłużył na to całym swoim wzorowym życiem zakonnym i kapłańskim, a zwłaszcza silnym zaangażowaniem proroczym w służbie Matce Bożej i Jej orędziom dla Kościoła i świata naszych czasów” – powiedział o. Ivan Dugandžić.
„W oczach niektórych osób tutaj o. Slavko był osobą kontrowersyjną. I myślę, że taki jest. Wszyscy wielcy ludzie są kontrowersyjni. Jezus był kontrowersyjny zarówno dla Rzymian, jak i Żydów, święty Franciszek był kontrowersyjny dla swojej rodziny. Dla naszego lokalnego Kościoła w Chorwacji Stepinac był kontrowersyjny, zarówno dla lewicy, jak i prawicy… Jeśli nie jesteście kontrowersyjni, nie zapiszecie się w historii. Tacy są wielcy ludzie” – powiedział o. Jozo Grbeš, podkreślając szczególnie post o. Slavko jako ważny wymiar prorocki.
„Post i bycie kontrowersyjnym to droga do świętości” – powiedział prowincjał.
„O. Slavko zawsze był o krok przed nami. Myślał twórczo, biblijnie, odważnie… Oprócz tej proroczej mocy, jego komunikacja była również imponująca i znajdował sposób, by dotrzeć do ludzi. Pomagał ludziom bez kalkulacji. Robił to, co trzeba było zrobić, bez kompromisów i bez zwłoki. My również musimy nauczyć się tej twórczej boskiej komunikacji. Kościół żyje z komunikacji z Bogiem, z człowiekiem, z naturą… I w tym był wielki” – powiedział o. Svetozar Kraljević, podkreślając, że po tym, jak zainicjował komunikację, nastąpiła „eksplozja miłości”, z której narodziła się Wioska Matczyna.
„Był wszędzie taki sam, jak tutaj. Widziałam, jaki jest tutaj. Podróżowałam z nim po całym świecie, a Marija i Ivan byli z nim. Tłumaczyłam, a on miał tę komunikację. Byliśmy w Australii przez sześć tygodni i każdego dnia spotykał tysiące ludzi. O. Slavko wiedział, że nie on jest ważny, ale że wszyscy są tutaj, ponieważ Matka Boża wzywa, ponieważ Bóg wzywa. Był prawdziwym kapłanem i franciszkaninem w stu procentach, zabierał ze sobą w podróż tylko jedną małą walizkę i jedną książkę. Zawsze zatrzymywał się w czasie objawień. „Cały dzień czuję się dziwnie, gdy nachodzą mnie wspomnienia o o. Slavko. Był jak ojciec dla dzieci, które przyjeżdżały do wioski swojej matki” – powiedziała Milona von Habsburg.
O. Marinko Šakota podkreślił, że o. Slavko stale się rozwijał i że jego praca duszpasterska nie ograniczała się do tego, co musiał zrobić, ale sięgała tak daleko, jak to możliwe, w zależności od potrzeb ludzi.
Przytoczył również świadectwa osób innych wyznań, którym o. Slavko pomagał podczas wojny domowej, które twierdzą, że jego pomoc w czasie wojny uratowała im życie.
„Kiedy uwierzył, że Matka Boża się objawiła, całkowicie oddał się Matce Bożej, Medziugoriu, pielgrzymom… Oddał się Jej do końca. Czynił to, co powiedziała Matka Boża, pościł, modlił się każdego ranka na Górze Objawień, wprowadził modlitwę przed krzyżem… Zrozumiał, czego chciała Matka Boża” – powiedział o. Marinko, podkreślając, że o. Slavko wiedział, że nie wystarczy być inteligentnym, ale mieć wolę, otwarte serce, które słyszy Matkę Bożą, słyszy potrzeby ludzi, potrzeby przyrody…
Milona powiedziała również, że o. Slavko czuł, że umrze młodo, więc oddawał się całkowicie we wszystkim, co robił, aż do końca.
„Byłam tam, kiedy o. Slavko umierał. Widziałam, jak powoli siadał na ziemi. Pobiegłam do niego i patrzyłam, jak łapie oddech. Nie wiedziałam, co robić, poza tym, że wiedziałam, że prawdopodobnie ma zawał serca. Oczywiście zacząłam krzyczeć i wołać o pomoc. Ojciec Slavko zmarł bardzo szybko. Trwało to od 30 do 35 sekund. W chwili jego śmierci powiedziałam sobie, że powinnam teraz płakać i być smutna ale to bardzo trudno wytłumaczyć. W tym momencie poczułam tak głęboki i intensywny pokój, który zalał mnie w głębi duszy i wiedziałam, że wszystko, absolutnie wszystko będzie dobrze. Po prostu wiedziałam, że tak miało być. Podczas gdy ojciec Slavko tam leżał, przyszedł lekarz i sprawdził mu puls. Powiedział, że nie żyje. Ale nagle o. Slavko podniósł głowę, otworzył oczy, westchnął i tyle. Spojrzałam na lekarza, on na mnie. Był zaskoczony, ale wiedzieliśmy, że to koniec. Znieśliśmy go z góry. Było bardzo ślisko. Zeszliśmy, myślę, godzinę później. „O. Svetozar spotkał się z nami przy czwartej stacji, udzielił o. Slavko ostatniego namaszczenia. Następnie zabraliśmy go do karetki i to było moje pożegnanie” – to słowa Rity Falsetto, współpracowniczki o. Slavko, przekazane przez o. Jozo Grbeša.
Posłuchajcie, co jeszcze mówią o o. Slavko na naszym kanale YouTube, gdzie prezentujemy cały program Wieczoru Świadectw i Rozmów o o. Slavko Barbariciu.
Podczas tego Wieczoru Świadectw i Rozmów wyemitowano również jedno z kazań o. Slavko. Teksty z książki o. Slavko „W szkole miłości” czytał o. Ivan Hrkać, a program prowadziła Sanja Pehar. Całość zakończyła piosenka o o. Slavko w wykonaniu Any, Mariji i Silviji Bošnjak.
